15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Wtorek   18 Grudzień 2018   18:10:25

 START Aktualności 2018 15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

 Autor: Ryszard Tasarek Niedziela,  18 Listopad 2018,  13:42 Odsłon: 243 Drukuj 
15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

Prolog

25 lipca 2018 roku na naszej stronie www.nysabiega.pl w zakładce "Pogaduchy" tomkolo77 zamieścił krótki post: "Osoby zainteresowane maratonem w Porto (Portugalia) termin 31.10 - 5.11. Info na tel.". Byłem zainteresowany - od jesieni ubiegłego roku ten kierunek (Porto lub Lizbona) był w naszych - grupy biegowej Nysa Biega - wstępnych planach. Szybka decyzja i szybkie zgłoszenie udziału oraz uregulowanie opłaty startowej. Akces udziału w imprezie zgłosiło łącznie 16 osób. Przed nami trzy miesiące na dopięcie spraw logistycznych (podróż, noclegi, ubezpieczenie itp.) oraz na przygotowania do startu. W tym okresie wszystkie sprawy zostały dopięte, forma przygotowana, więc kolejna impreza z cyklu "zagraniczna turystyka biegowa" mogła wystartować...

Dzień I

... czyli 31. października, to podróż. Wystartowaliśmy z Nysy w południe w 14 osób dwoma samochodami (osobowym i busem) obierając kierunek na Berlin, a konkretnie lotnisko Schonefeld. Po drodze, w pobliżu Żar dołączyli nasi wierni kibice Laura i Wojtek. Wszystko poszło dość sprawnie, po dwudziestej byliśmy już w powietrzu. Około 3 godziny lotu i byliśmy na lotnisku w Porto. Transfer z lotniska do hostelu niestety mocno przeciągnął się w czasie, gdyż zamówiony wcześniej transport busem nie doszedł do skutku (firma transportowa poinformowała, że nie może wykonać usługi). Ostatecznie skorzystaliśmy z metra i w środku nocy "wylądowaliśmy" na placu (Aleja Aliantów - port. Avenido dos Aliados) w centrum Porto, gdzie miejscowa młodzież tłumnie bawiła się z okazji Halloween. Stąd autobusem i korzystając z Ubera dostaliśmy się do "naszego" hostelu położonego około 1,5 km od ujścia rzeki Douro do Oceanu Atlantyckiego. Wygodne pokoje dwuosobowe z łazienkami spełniły nasze oczekiwania.

Dzień II

... pierwszy dzień listopada - wyspani, odświeżeni, najedzeni (śniadanie w hostelu wliczone w cenę noclegów) rozpoczęliśmy zwiedzanie Porto. Do centrum (około 3 km) podjechaliśmy zabytkowym tramwajem. Pierwsze wrażenie to ogromna różnorodność zabudowy pod każdym względem - stylu, stanu technicznego i estetycznego, piękne zabytki sąsiadują z nowoczesną zabudową i obiektami zupełnie zdewastowanymi. Jako przewodnicy świetnie spisywali się Laura i Wojtek. Spacerując po zabytkowym centrum miasta mogliśmy podziwiać jego najcenniejsze zabytki - kościoły Igreja do Carmo (to jedna z wizytówek Porto, jedna ze ścian pokryta jest niebieskimi płytkami azulejos), Igreja Dos Carmelitas, Igreja e torre dos Clerigos czyli kościół i wieża (widokowa) Kleryków, Igreja de Santo Ildefonso oraz Capela de Almas - kościoły, których fasady pokryte są ceramicznymi płytkami azulejos. Przechadzając się wąskimi uliczkami, deptakami, gdzie pełno różnorodnych sklepów, barów, kafejek, restauracji, dotarliśmy do największego placu przy Alei Aliantów (port. Avenido Dos Aliados), nad którym góruje okazały Ratusz z 1920 roku. Tego dnia podziwialiśmy też Dworzec Sao Bento, którego wnętrza również ozdobiono 20. tysiącami płytek azulejos. Dzień zakończyliśmy na wymianie wrażeń i planami na kolejny dzień.

Dzień III

... czyli 2. listopada. Tego dnia nasza szesnastka rozdzieliła się na dwie grupy - jedna 8-osobowa wybrała się wcześnie rano pociągiem na wycieczkę do Lizbony, druga ósemka (w tym ja) kontynuowała zwiedzanie Porto. "Moja" grupa rozpoczęła od Ogrodów Pałacu Kryształowego (Jardins do Palacio de Cristal) - to bardzo ciekawy, zadbany park na wzgórzu, skąd można było podziwiać piękne widoki na rzekę Douro. Kolejnym punktem na naszej trasie był żelazny most z II połowy XIX wieku - Most Ludwika I (Ponte Luis I), łączący Centrum Porto z dzielnicą (choć administracyjnie to oddzielne miasto) Vila Nova de Gaia. Na drugą stronę rzeki przeszliśmy drugim poziomem, czyli na wysokości 60 metrów - z mostu znakomite widoki w każdym kierunku. Po drugiej stronie rzeki szeroka promenada z licznymi lokalami z degustacją miejscowych win Porto (to właśnie Vila Nova de Gaia słynie z produkcji win porto). Powrót dolnym poziomem mostu zaprowadził nas na plac i nadbrzeże Ribeira (stara, bardzo zabytkowa dzielnica Porto) - nasz spacer tu odbywał się już po zachodzie słońca - niezapomniany klimat. Znaczną część trasy powrotnej do hostelu odbyliśmy spacerując wzdłuż Douro.

Dzień IV

Sobotę, 3. listopada przeznaczyliśmy na odbiór pakietów startowych w biurze zawodów, które mieściło się w zabytkowym gmachu byłego składu celnego (Alfandega - obecnie mieści się tu centrum kongresowe). Expo dość "bogate" i ciekawe. Stąd udaliśmy się tramwajem (oczywiście zabytkowym) w kierunku ujścia rzeki do oceanu, a następnie około 4-kilometrowy spacer promenadą wzdłuż wybrzeża oceanu. Tak dotarliśmy do wielkiego parku - Pargue do Cidade do Porto - miejsca, gdzie w niedzielę będzie start i meta naszych biegów. Park leży w obrębie Matosinhos (to dzielnica, a właściwie odrębne miasto przylegające do Porto). Znajduje się tu duży port, olbrzymia plaża (ulubione miejsce dla surferów), zabudowa bardziej współczesna - głównie budynki wielorodzinne, duże hotele i pensjonaty, ale również trochę klimatycznych kamieniczek i sporo różnych lokali gastronomicznych. Powrót do hostelu (około 6 km) to przyjemny przejazd piętrowym autobusem. Wieczorem rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy biegowej.

Dzień V

... to dzień "zero". Prognozy pogody na 4. listopada były nieciekawe - około 13 stopni, spory wiatr no i opady deszczu przez cały dzień. Po trzech dniach odpowiedniej pogody na zwiedzanie (około 17-18 stopni, bez opadów) liczyliśmy, po cichu, że może te prognozy się nie sprawdzą i co...? Sprawdziły się! Z odpowiednim wyprzedzeniem, zamówionymi samochodami Ubera, pojechaliśmy na miejsce startu biegów. Pięcioro z nas brało udział w maratonie, dwoje w biegu na dystansie 15 km (oba biegi startowały razem o godzinie 9:00 ze wspólną trasą przez jakieś 12 km), a czworo w biegu masowym 6 km (start o godzinie 10:30). Pierwsze 5 km wiodło wokół Parku, a następnie ulicami Matosinhos (teren pagórkowaty, dużo zakrętów, skrzyżowań i rond). Po około 12 km byliśmy w "punkcie wyjścia", następnie jeszcze około 4 km szeroką aleją nad oceanem i trasa maratonu prowadziła dalej w zasadzie ulicami i promenadami po obu stronach rzeki Douro - było trochę podbiegów, trochę marnej (do biegania) nawierzchni z kostki kamiennej. Trasa bardzo atrakcyjna - dużo zwiedzania...

Trochę niezbędnej statystyki oraz wyniki:

15. Maratona do Porto EDP ukończyło 4657 osób, w tym nasza piątka:

Renata Pędzik - 2509 miejsce open - czas 3:56:33 - życiówka!

Tomasz Kołodziej - 1805 miejsce open - czas 3:45:30

Mirosław Więckiewicz - 1806 miejsce open - czas 3:45:31

Ryszard Tasarek - 2165 miejsce open - czas 3:52:48

Adam Dumański - 3622 miejsce open - czas 4:23:39

Family Race 2018 na dystansie 15 km ukończyło 2769 osób, a nasze rezultaty to:

Elżbieta Dumańska - 2460 miejsce open - czas 1:44:50

Jacek Makowski - 541 miejsce open - czas 1:15:55

W Mini Maratona (Fun Race), 6 km (wokół parku, bieg masowy bez pomiaru czas i klasyfikacji) naszą ekipę reprezentowali:

Natalka Kołodziej (lat 14) - na metę dotarła jako pierwsza z kobiet, a open była trzecia!

Barbara Kołodziej

Majka Dumańska (lat 15)

Wojtek Dumański (lat 10).

Tuż za metą dla maratończyków przygotowano obfity bufet z przekąskami owocowymi, napojami (w tym piwo jasne i ciemne) - w tej wydzielonej dla biegaczy strefie wręczano medale, koszulki finiszerów oraz folie przeciwdeszczowe. Następny punkt to depozyt, który został zupełnie nieodpowiednio zorganizowany - każdy z boksów namiotowych z kolejnym tysiącem numerów obsługiwany był przez pojedynczą osobę. Stworzył się potężny "korek" ze zmęczonych, przemoczonych i zziębniętych biegaczy, był wielki ścisk, przepychanki... Mimo, iż organizatorzy "rzucili" posiłki, to na wydanie depozytu czekano (w deszczu i chłodzie) po kilkadziesiąt minut. Sytuacja z depozytem trochę odbiła się na naszych nastrojach, ale nie na długo... Tylko ja postanowiłem o powrocie do hostelu na własnych nogach - trasę sześciu kilometrów pokonałem marszobiegiem. Pozostała część naszej grupy wracała samochodami Ubera. W hostelu byłem kwadrans przed grupą...

Dzień VI

... czyli 5. listopada, to podróż powrotna. W południe transfer na lotnisko położone 11 km od centrum miasta, stąd wylot około 15:30. W godzinach wieczornych dość twarde lądowanie w na lotnisku Schonefeld w Berlinie, odbiór samochodów z parkingu i... o godzinie 1:00 byliśmy w Nysie.

Epilog

... a raczej zamiast epilogu, moje podsumowanie. Do startu w maratonie byłem przygotowany dobrze, może nawet na życiówkę. Postanowiłem jednak, że pobiegnę w spokojnym tempie na "delikatne" złamanie 4 godzin, tak aby móc w pełni delektować się widokami z trasy. Mam dużą satysfakcję, że w tym postanowieniu wytrwałem i mój trzynasty maraton ukończyłem w dobrej dyspozycji fizycznej i psychicznej - to po pierwsze. A po drugie i przede wszystkim, to moc pozytywnych wrażeń z kilkudniowego zwiedzania niezwykle różnorodnego, malowniczego i na swój sposób pięknego Porto, do tego w doborowym i sympatycznym towarzystwie...

Galeria zdjęć
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
 Odsłon galerii: 456 Obrazów: 13

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

15. Maratona do Porto EDP - 4. listopada 2018 r.

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega