Barbarian Race Wisła 2,3-06-2018

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Poniedziałek   16 Lipiec 2018   12:20:32

 START Aktualności 2018 Barbarian Race Wisła 2,3-06-2018

Barbarian Race Wisła 2,3-06-2018

 Autor: Antoni Sobczak Piątek,  22 Czerwiec 2018,  21:33 Odsłon: 97 Drukuj 
Barbarian Race Wisła 2,3-06-2018

Barbarian Race w 2017r. został uznany najlepszym biegiem przeszkodowym OCR w Polsce, więc pomyślałem trzeba to sprawdzić. Namiar na event w Wiśle dostałem od znajomej poznanej na trasie Runmageddonu, a że na Runmageddonach szło mi dość dobrze, a raz byłem zaraz za pudłem oczywiście w kategorii masters +40 to i tym razem zapisałem się do fali Elite. Tylko ta fala jest nagradzana ale ma też ścisłe zasady jeśli chodzi o rywalizacje.

Oczywiście żeby było ciekawiej zapisałem się na Monolit, który składał się z trzech startów, sobota rano Rebelia ok.6 km ponad 20 przeszkód po południu.

Hill (I mistrzostwa Polski w biegu na skocznię im.Adama Małysza) oraz niedziela rano Furia ok 13 km ponad 30 przeszkód.

Zimę przepracowałem na sali z myślą o tym starcie więc jadąc czułem się mocny, biegowo myślę jak na mnie było też dobrze .

Wyjechałem w piątek aby wcześniej odebrać pakiety rozstawić namiot(ponieważ długi weekend brak pokoi w normalnych cenach) no i pooglądać przeszkody. Spokojna podróż skończyła się 100 km za Nysą gdzie poszła uszczelka pod głowicą i nie było mowy o dalszej drodze tym autem. Miałem do wyboru lawetę lub telefon do znajomych, wybrałem znajomych po 30 minutach byli razem z mechanikiem, który zaopiekował się chorym oplem a ja zostałem dostarczony do Wisły. Na odbiór pakietu było za późno więc po rozbiciu namiotu, spacer, szybkie dwa piwka podziękowanie za podwiezienie i spać. Noc słabo przespana, poranek zapowiadał upalny dzionek, po śniadanku i toalecie musiałem cisnąć do biura zawodów po pakiety okazało się, że to 3 km akurat aby się obudzić. Biuro znajdowało się obok skoczni jedno spojrzenie do góry i pomyślałem będzie ciekawie.

Po załatwieniu formalności na camping podwiózł mnie jeden ze współorganizatorów, któremu opowiedziałem o swoich perypetiach z autem, a on zaoferował pomoc w przechowaniu dokumentów itp. Wolałem jednak mieć to na miejscu więc spróbowałem w recepcji hotelowej tam przemiła pani przechowała moje ważniejsze rzeczy i dorzuciła pokój jeśli będę chętny.

Sytuacja została ogarnięta więc był czas aby udać się na start Rebeli, w drodze spotkałem zawodnika z czołówki stałego bywalca biegów OCR czas minął na gawędzie.

Skocznia: na jej dole zaczyna się każdy bieg ustawiam się z tyłu odliczanie i lecimy początkowo bieg następnie na cztery kończyny zauważam ,że idąc równym tempem wyprzedzam wielu zawodników. Wyżej wyprost i skręcamy w las (po południu na Hill będą do pokonania jeszcze schodki), po chwili podbiegów i zbiegów pierwsze przeszkody, belki wodne, następnie "chomik" wychodzi super czuję siłę w rękach większość przeszkód typu ringi(Rings Of glory) ruchome koła(kołowroty, hot wheels), belki(maximus, snake), ściany pokonuje bez problemu. Niestety wiele przeszkód jest nowych dla mnie lub są dwie ścieżki trudności więc ich się uczę i spadam wtedy muszę robić rundy karne z (25 kg workiem) lub bez przez co trasa wyniosła dodając przewyższenia około 9 km. Najdłużej odczuwalną przeszkodą tego biegu okazały się zasieki z drutu kolczastego gdzie trzeba było czołgać się przez pokrzywy.

Pierwszy start zakończyłem na 59 miejscu na 100 i 9 masters na 17 w kat. Elite, Open 82 na 310 startujących mogło być lepiej ale dużo się nauczyłem.

Po prysznicu i obiadku był czas na kawkę i wymianę wrażeń z "barbarzyńcami" w tym z "wodzem" tego zamieszania.

Czas szybko zleciał i trzeba było pomału szykować się na drugi start tego dnia czyli Hill (I Mistrzostwa Polski w biegu na skocznię), na ten bieg dojechali znajome małżeństwo z CrossandActive.

Podbieg na skocznię odbywał się w falach po 20-30 osób co 15 min.do pokonania było ok. 250m,przed zawodami popadał deszcz i raczej nie miało to wpływu na przyczepność ale zrobiło się bardziej duszno. Wystartowało tu 343 zawodników niektórzy tak jak ja drugi raz, do finału przechodziło 20 najlepszych mężczyzn i 20 najlepszych kobiet oraz mastersi po 10 osób mk i tu uzyskałem kwalifikacje do biegu finałowego jako 9 na 51 masters, lecz w nim nie pobiegłem myśląc, iż w razie kwalifikacji dostanę sms, no i wróciłem na camping.

Umówiłem się na browarka ze znajomymi ale po prysznicu i kolacji przyszło zmęczenie, brak snu zrobił swoje i skończyło się na kufelku na miejscu przed snem.

Dobry sen trwał z 3 godz. ponieważ około 3 nad ranem obudziły mnie grzmoty ,nie zapowiadało to nic dobrego, jeszcze trochę podrzemałem lecz o szóstej deszcz był już tak obfity, że w namiocie przy kieszonce zaczęło się skraplać. Pomyślałem czy nie opóźnią biegu a do Nysy miałem wracać ze znajomymi, którzy mieli na mnie czekać a czas w jakim chciałem skończyć był wyśrubowany, tu miałem powalczyć. Pierwsze co zrobiłem to zmieniłem buty na ten bieg choć tylko raz miałem je na nogach i porobiłem sobie odciski, ale zabrałem je w razie takiej pogody.

Śniadanie, porządna kawa i wyruszyłem na start Furii, chyba lubię deszcz bo czułem się świetnie kawa z narastającą adrenaliną też robiła swoje, po drodze zabiera mnie jeden z uczestników ale i tak jestem już przemoczony.

Odprawa zawodników Elite gdzie zostaliśmy podzieleni na grupy mężczyźni na 2-fale start pierwszej o 9 godz. druga 9:02 i kobiety 30 min po nas. Całość opóźniła się tylko o 5 min.

Wyruszyłem trzeci raz na skocznię pierwszy raz podczas burzy i deszczu. Wiedziałem, że dziś wielu będzie mieć problemy z przeszkodami a z bieganiem jest u nich różnie.

Początkowe zbiegi pokazały ,że z butami trafiłem w dziesiątkę w takim tempie nie zbiegałem na Rebeli gdzie było sucho nogi mnie niosły. Byłem pewny, że idzie mi dobrze mijając innych zawodników, trwało to do około 5 kilometra gdzie przeskakując ruchomą ścianę blokuje mi się noga i nadrywam wiązadła (wtedy jeszcze tego nie wiedziałem)coś zakuło, zabolało pomyślałem zaraz przejdzie. Powinienem wtedy zejść z trasy.

Przeszkody te proste dla mnie przestały wychodzić do niektórych nie mogłem wyskoczyć zamiast biec truchtałem, po pewnym czasie miałem obok siebie jedną z lepszych zawodniczek OCR byłem świadkiem jak spadając z przeszkody uderza tyłem głowy o łączenie materacy, była bliska omdlenia też nie zeszła. Przez ponad kilometr szliśmy razem rzeczką Wisełką ,po opadach nurt był ostry, woda mętna trzeba było uważać na kamienie ja kuśtykając ona czasem kręcąc głową jakby chciała ją nastawić. Chłodna woda przynosi ulgę lecz trzeba było wreszcie z niej wyjść najpierw w błotnisty teren później kilka nowych przeszkód aż w końcu na znajomą trasę z soboty zakończonej metą. Miało być najlepiej a wyszła porażka. Trasa wyniosła 15 km. w Elite miejsce 166 na 222 w masters 18 na 30, Open 215 na 450 .Kontuzja wykluczyła mnie z wielu startów w tym z Biegu Nyskiego gdzie miałem

biec razem z synem a byłem kibicem, czy wczorajszą połówką we Wrocławiu itp. Pomimo wszystko chętnie bym powtórzył taki event w Wiśle, a czy zszedł bym z trasy? siedząc i to pisząc pewny jestem ,że tak będąc tam nie wiem.

Myślę że kiedyś jeszcze coś napiszę dla Nysa Biega teraz trzeba wrócić do łowienia ryb czasu obecnie sporo.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
 Odsłon galerii: 349 Obrazów: 14

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

Barbarian Race Wisła 2,3-06-2018

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega