29 Sudecka Setka 23.06.2017 r.

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Wtorek   18 Wrzesień 2018   18:17:18

 START Aktualności 2017 29 Sudecka Setka 23.06.2017 r.

29 Sudecka Setka 23.06.2017 r.

 Autor: Marek Pawlik Czwartek,  29 Czerwiec 2017,  19:12 Odsłon: 735 Drukuj 
29 Sudecka Setka 23.06.2017 r.

23.06.2017 to dzień, na który czekaliśmy od jakiegoś czasu z mieszanymi uczuciami. W tym dniu mieliśmy zmierzyć się z dystansem 100km po górach, w ramach którego wchodziło dodatkowo bieganie przez całą noc, bo start przewidziano na 22:00

Zameldowaliśmy się w biurze zawodów na 3 godziny przed startem, żeby na spokojnie zaplanować przepaki, których do wyboru było aż 10, czyli w 10-ciu miejscach na trasie można było zostawić sobie różne rzeczy, aby wszystkiego nie nosić na plecach. Okazuje się, że to bardzo istotny element taktyki.

Po załadowaniu węgli w lokalnej knajpce zostały ponad 2 godziny do startu, które postanowiliśmy wykorzystać na odpoczynek przed morderczym 100km biegiem.

Organizatorzy już na wstępie udowodnili, że znają się na rzeczy i organizację takich biegów mają opanowaną do perfekcji, bo zapewnili dla biegaczy ... materace do leżakowania. Super sprawa, niektórzy z nas nawet się zdrzemneli.

O 21:30 wszyscy uczestnicy stawili się na odprawie przedbiegowej, po której tradycyjne odliczanie i ponad 500 osób ruszyło przy akompaniamencie niesamowitych fajerwerków.

Początkowe 2 kilometry to bieg w tłumie i dość mocno pod górkę, więc tempo marszowe, potem ruszyliśmy mocniej. Najpierw całą piątką, a potem dwaj najbardziej doświadczeni górale - czyli Wojtek i Zbyszek - zostali nieco w tyle, a Tomek, Mirek i ja stwierdziliśmy, że zaczęliśmy za szybko i zawodowcy zaraz nas dojdą, a my zapłacimy frycowe za tak szybki start. Pierwsza dycha wyszła w 1h09 a następna w 1h13 więc na 20km mieliśmy czas 2h22 i tam był nasz pierwszy przepak, na którym uzupełniliśmy zapasy.

Taktycznie zakładaliśmy, że maszerujemy każdy podbieg, a biegniemy tylko po prostej lub w dół. Na podejściu pod Chełmiec Tomka złapał kryzys ... spania. Ziewał i zasypiał na stojąco :) Wszak nie ma się co dziwić - była 2:00 nad ranem.

Już po paru minutach biegu moja czołówka okazała się do niczego nieprzydatna, bo światło jakie oferowała to był śmiech na sali, dlatego przez całą noc (6h) korzystałem ze światła Mirka lub Tomka, którzy mieli profesjonalne czołówki. Taki bieg na czyimś ramieniu był bardzo niewygodny i w miejscach, w których nie dało się biec obok siebie musiałem praktycznie biec po omacku. Mirek miał rewelacyjny sprzęt, który świecił jak latarnia morska ale tylko przez ... 1h :) Zatem doszedł nam kolejny element strategii biegu - zarządzanie energią z baterii.

Po paru godzinach takiej walki z ciemnościami nie marzyłem o niczym innym tylko o nastaniu świtu. Ten nastał dokładnie gdy dotarliśmy na punkt oznaczający 42km czyli maraton. Była 4 rano a więc maraton zajął nam 6h. Odpoczęliśmy 30 minut i wtedy dołączył do naszej trójki Zbyszek. Ponieważ Wojtek postanowił poprzestać na dystansie maratońskim we czwórkę ruszyliśmy o 4:30 i wreszcie było jasno. Piękne bezchmurne niebo nie wróżyło jednak nic dobrego, zapowiadał się upalny dzień, a my nie pokonaliśmy jeszcze nawet połowy dystansu.

Przeraziła mnie wizja biegu na ogromnym zmęczeniu, po nieprzespanej nocy i do tego w upalnym słońcu. Pomyślałem sobie, że trzeba wykorzystać na maksa chłodną porę dnia i podkręcić tempo oraz zyskać jak najwięcej dystansu przed nastaniem upału. Każdy z chłopaków już kiedyś biegał jakieś ultra i wiedzieli czego się spodziewać, ja natomiast jako zupełny świeżak obawiałem się reakcji mojego organizmu i nie wiedziałem czy w ogóle uda mi się ukończyć taki dystans ,jeśli przez ostatnie, najtrudniejsze kilometry przyjdzie biec w upale.

Tak zmotywowany na 45km ruszyłem mocniej z założeniem, żeby znaleźć się jak najbliżej mety przed nastaniem upału. Po drodze co chwilę spotykałem jakichś samotnych biegaczy i z niektórymi biegliśmy razem przez parę km wymieniając się opiniami i doświadczeniami. Do 60-70km było w miarę dobrze, a potem zaczął doskwierać ból stóp. Czułem, że w miarę wzrostu temperatury stopy bardziej puchną i robią się odciski na małych palcach i każdy krok to była walka z bólem. W pierwszym napotkanym strumyku na 72km zdjąłem buty i chłodziłem stopy dobre 15minut, potem zmiana skarpet i było lepiej przez 5-6 km a potem znowu powrót bólu. Kolejny strumyk na 85k mi tym razem postanowiłem dać stopom dłuższe chłodzenie, ale to także niewiele pomogło. Zakleiłem odciski i biegłem dalej, ciesząc sie z każdego podejścia, bo nie trzeba było biec.

Na 90km zmęczenie sięgało zenitu, było już sporo po 12-tej więc słońce paliło niemiłosiernie, a kilometry dłużyły się niesamowicie. Nie byłem w stanie biec nawet na płaskich odcinkach, zmuszałem się do tego głównie po to, aby jak najszybciej dotrzeć do mety i zdjąć buty oraz wejść pod zimny prysznic. Te dwa marzenia pchały mnie do mety. W końcu po wyjściu z lasu pojawiły się zabudowania Boguszowa i po paru ostatnich kilometrach przez miasto dotarłem do mety z czasem 14h40min. Wielka ulga, prysznic i rozpaczliwe szukanie cienia.

Chłopaki wpadli na metę właściwie tuż po mnie, a byliby jeszcze szybciej gdyby nie zakupy "izotoników" w lokalnym spożywczaku.

Na losowaniu nagród Tomek wygrał zegarek fitnessowy a po tym w ramach posiłku regeneracyjnego zapewnionego przez organizatora poszliśmy na wielkiego schabowego do lokalnej restauracji. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. W ogóle organizacja była perfekcyjna. Trasa oznakowana tak, że nie sposób się zgubić. Wielkie słowa uznania!

Na koniec wszyscy zrobiliśmy sobie pamiątkowe grawery na medalach, jako że nie zamierzaliśmy tam nigdy więcej wracać. Ale to było w emocjach na zmęczeniu. Teraz, kto wie ...

Nasze oficjalne wyniki:

Marek Pawlik - open 124 czas 14:40:09

Tomek Kołodziej - open 142 czas 15:05:03

Zbyszek Gawlik - open 143 czas 15:05:04

Mirek Więckiewicz - open 144 czas 15:05:04

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
 Odsłon galerii: 1607 Obrazów: 10

KOMENTARZE

 Antoni
 29-06-2017 (20:12)
Gratulacje jeszcze raz!!!
 rys-tas
 29-06-2017 (20:33)
4 x gratulacje!
 strażak
 01-07-2017 (07:36)
Super wyniki i dystans .Gratulacje dla całej ekipy :)
 kufel
 02-07-2017 (12:14)
Gratulacje
 Marecki
 03-07-2017 (09:49)
Gratulacje!!! Piękny wyczyn!!!
 edu
 03-07-2017 (22:58)
Wot Gieroje!
 Maciek
 04-07-2017 (15:56)
To co zrobiliście robi ogromne wrażenie. Panie Marku, nie wiem jak Pan to robi, ale poprawienie życiówki na dychę, w półmaratonie i przebiegnięcie setki po górach w ciągu trzynastu dni to dopiero wyczyn! Gratulacje dla wszystkich co zdecydowali się wziąć udział w tym biegu! ;)

DODAJ KOMENTARZ

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

29 Sudecka Setka 23.06.2017 r.

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega