34 Wrocław Maraton 11.09.2016 r.

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Sobota   16 Grudzień 2017   23:30:05

 START Aktualności 2016 34 Wrocław Maraton 11.09.2016 r.

34 Wrocław Maraton 11.09.2016 r.

 Autor: Tomasz Kruk Środa,  14 Wrzesień 2016,  08:45 Odsłon: 958 Drukuj 
34 Wrocław Maraton 11.09.2016 r.

11 września 2016 piękna słoneczna niedziela, idealna pogoda na być może ostatni w tym roku odpoczynek na plaży. Jednak my biegacze Nysa Biega w składzie; Tomasz Kołodziej, Ryszard Tasarek, Jarosław Ciecieląg i ja Tomasz Kruk wolimy poopalać się we Wrocławiu gdzie temperatura 32 stopnie w cieniu i 50 przy asfalcie przypomina wszystkim że lato się jeszcze nie skończyło. Z zapisanych 5300 osób numery odebrało 4710, natomiast bieg ukończyło 4125. Ratownicy medyczni na nudę narzekać nie mogli, co chwilę słychać było dźwięki karetek, ale chyba nic tragicznego się raczej nie stało. Jeśli chodzi o organizację biegu, to moim zdaniem przyczepić sie nie ma o co (ja się nigdy nie czepiam - kocham wszystkich Organizatorów za to że chce im się wykonywać swoją pracę). Wszystko było jak trzeba: piękne medale, ładne koszulki, coś do picia i chrupania, losowanie Toyoty i tabletów, no może tych kurtyn wodnych mogli by dać tego dnia więcej, bo choć w biegach na 10 km ich nie lubię i staram się je omijać tak tutaj korzystałem z każdej jaka była.

Jeśli chodzi o mnie to był to mój debiut w maratonie ulicznym ( Maraton Komandosa to coś zupełnie innego). Plan ta ten bieg obejmował 3 punkty;

A - Maraton zaliczony to maraton przebiegnięty jak mawiał Skarżyński, czyli żadnych Gallowayów, zero chodzenia, zero stania, zero srania i sikania tylko bieg. Jak będzie kryzys można zwolnić nawet do 7'/km, ale krok biegowy ma być zachowany.

B - Planowany czas przebiegnięcia od 3:30 do 3:59

C - Czas 3:20 brzmi lepiej...

Oczywiście w tym wszystkim najważniejsze to zaliczyć to wyzwanie bez uszczerbku na zdrowiu i tak by było co wspominać.

Godzina 9:00 ruszamy, pierwsze kilometry pełny luz, pogawędki, zwiedzanie miasta, podziwianie widoków.

5 km ustalam że słonka nie ma się co bać, bo po co. Wyobrażam sobie że mam w czapce baterię słoneczną która dodaje mi sił... Im więcej słońca tym lepiej.

10 km czas 50:18, pełen luz, zero jakiegokolwiek zmęczenia, jest super

17 km biegnie się cudownie... non stop wyprzedzam innych ludzi nie czując żadnego zmęczenia, endorfiny szaleją a ja mam uśmiech na twarzy od ucha do ucha, 100 % FLOW...

21 km czas 1:44:39 to prawie jak moja oficjalna życiówka na półmaraton :) . Zmęczenia zero, szkoda że za niedługo skończy się ten bieg.

25 km czas 2:04:43 jestem 529-ty open (ale o tym nie wiem). Piję magnezowego shota żeby zapobiec ewentualnym skurczom. Chyba przerzucę z biegania dyszek się na maratony. :) Coraz mniej ludzi widzę przed sobą, ciekawe gdzie są teraz ci Kenijczycy ;)

26 km pojawiają się pierwsze skurcze, potem następne, zwalniam tempo. Właściwie najrozsądniej było by teraz przejść do marszu, rozluźnić się przez kilka metrów lub minut i biec dalej. Wiem o tym ale oznaczało by to niepowodzenie planu A, a na to nie mogę sobie pozwolić.

30 km czas 3:02:17 miejsce 575. Magnez powinien już zadziałać, ale nie działa. Trwa walka ze skurczami które atakują co chwilę i wszędzie; łydki, uda z przodu i z tyłu. Mam dość wysoki próg bólu więc radzę sobie z tym jakoś, ale tempo jest już nierówne. Trwa walka o każdy biegowy krok. Za wszelką cenę nie chcę iść.

36 km nagły paraliż obu nóg, mega kumulacja wszystkich skurczów , zatrzymuję się, to już koniec, plan A i C rozpada się. Czuję się fatalnie fizycznie i psychicznie. Siły co prawda mam jeszcze spory zapas, ale co z tego skoro jestem zablokowany. Na znak poddania schodzę z trasy. Trzymając się drzewa próbuję rozmasować moje biedne nogi. Gdy jestem już w stanie iść ruszam żeby chociaż odebrać pamiątkowy medal, i mieć szansę w losowaniu auta.

38 km zatrzymuję się przy punkcie odświeżania. Piję 2 kubki na miejscu i biorę 2 następne na drogę. Wcześniej starałem się pić możliwie jak najmniej żeby nie być zmuszonym do skorzystania z toi toi (plan A), ale teraz nie ma to żadnego znaczenia. Teraz to nic, tylko pić i pić. Zaczynam iść i idę jak paralityk. Wolontariuszki mówią mi żebym podszedł do masażystek to mi pomogą. Widzę 3 młode i ładne studentki AWF które zapraszają mnie do, a właściwie na łóżko. Dziewczyny są bardzo miłe i robią wszystko co mogą żeby mi pomóc. Po kilkunastu minutach gdy czuję że już będę mógł iść dziękuję im. Chętnie zostawiłbym im jakiś napiwek, ale mam przy sobie tylko jeden żel energetyczny. Takiej sytuacji nie przewidziałem. Realizacja planu B już się nie uda. Postanawiam 2 km iść, a ostatnie 2 przetruchtać.

40 km to już końcówka, trzeba przebiec, więc biegnę w tempie żółwia z zaawansowaną anemią. Boli jak diabli, ale to nieważne. Oby do mety.

42km 195m czas 04:17:04 miejsce 1750 na 4125 z tych co ukończyli. W sumie to wyprzedziłem prawie 2400 maratończyków plus 600 tych co za ten bieg zapłacili ale nie ukończyli lub nie przyjechali. Więc nie jest jeszcze tak źle, choć mogło być o niebo lepiej. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem, lecz wyciągnąć wnioski na przyszłość. Zmienić coś w przygotowaniach do następnego maratonu. Jestem teraz bogatszy o nowe doświadczenia i nową wiedzę, która zaprocentuje w przyszłości. Był to dla mnie wyjątkowy bieg dający najpierw ogromną satysfakcję z wykonanej w tym sezonie pracy na treningach, a jednocześnie uczący pokory w późniejszym etapie. Ważne że mogłem tego dnia robić to co bardzo lubię i być w towarzystwie bardzo fajnych kolegów, których serdecznie pozdrawiam. Do zobaczenia na 35 Wrocław Maraton za rok.

"Statystyka":

* osób zgłoszonych - 6.207, odebrało numery startowe 4.686, wystartowało 4. 288 osób, a ukończyło 4.125, w tym 612 kobiet, 3.513 mężczyzn

* wyniki ekipy Nysa Biega:

Jarosław Ciecieląg - 539 msc open, czas 3:43:06

Tomasz Kruk - 1749 msc open, czas 4:17:04 rek. życ.

Tomasz Kołodziej - 1917 msc open, czas 4:21:07

Ryszard Tasarek - 1920 msc open, czas 4:21:08

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
 Odsłon galerii: 4830 Obrazów: 25

KOMENTARZE

 edu
 14-09-2016 (16:13)
Daliście radę i chwała Wam za to! Tomek, Twoje sprawozdanie rozwala do łez, bawiłam się doskonale, czytając je.

DODAJ KOMENTARZ

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

34 Wrocław Maraton 11.09.2016 r.

Copyright © 01-01-2009 Hinosz!