6 Półmaraton Ślężański - Sobótka 23.03.2013.

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Sobota   17 Listopad 2018   05:41:52

 START Aktualności 2013 6 Półmaraton Ślężański - Sobótka 23.03.2013.

6 Półmaraton Ślężański - Sobótka 23.03.2013.

 Autor: Paweł Opałka Poniedziałek,  25 Marzec 2013,  18:56 Odsłon: 3963 Drukuj 
6 Półmaraton Ślężański - Sobótka 23.03.2013.

Wspomnienie z półmaratonu w Sobótce

Słońce promieniami wdziera się do sypialni, a ja po nocy oczekiwań, lekkim napięciu i oczekiwaniu nie mogłem długo zasnąć, aż wreszcie gdy już padłem trzeba wstawać. Pogodę na ten sobotni, Sobótkowy dzień zapowiadały telewizyjne prognozy dosyć pesymistycznie. Ogólnie nie kalendarzowa zima nastała, mrozem pieczętując swoją obecność. No to szybko wyskakuje z wyrka, zaraz śniadanko - oczywiście lekkie ale mocne - węglowodanowe. Pakowanie pospieszne rzeczy... hmm i właśnie jak tu się ubrać w tą niby wiosną zimę? Postanowiłem przyjąć taktykę na cebulkę czyli dużo w miarę cienkich ubranek na górę i oczywiście długie spodnie na dół. Bieg zapowiadał się na dosyć liczny wiec pomyślałem, że trzeba sobie przygotować parę rzeczy by być niezależnym od przebieralni i pryszniców organizatorów bo jak znam życie będzie problem z dopchaniem się gdziekolwiek, a i woda ciepła może być zimna co byłoby zgodne z aktualną pora roku w myśl jaka wiosna taka woda. Zabrałem asekuracyjnie termos czystej, gorącej wody, miseczkę, mydełko oraz ręcznik i jak się okazało w pełni się przydało. Szybko jeszcze sprawdziłem czy mam wszystko co potrzeba i w drogę! Słońce już od rana świeci rozgrzewając moje pozytywne myśli. Trasa do Sobótki nie trwała zbyt długo, w jej trakcie ciągle się jeszcze nawadniałem pijąc płyny węglowodanowe i zastanawiałem się nad tym jak się ustawić na starcie tj. w jakiej grupie czasowej żeby z jednej strony nie blokować innych, a z drugiej by nie być blokowanym przez innych. Wybrałem jednak opcję, że będę się trzymał z przodu, i że postaram się przynajmniej na początku nikomu nie wadzić. Oczywiście z tymi i innymi myślami dojechałem do miejsca zawodów. Zegarek wskazywał właśnie godzinę 10.00 - jakby na styk bo trzeba jeszcze szybko się zarejestrować i odebrać pakiet startowy. Resztę spraw przemyślałem wcześniej wiec postępowałem ustalonym myślowo schematem. I tak znalazłem się na starcie. Atmosfera wesoła. Na darmo wypatrywałem znajomych. Tysiące ludzi podekscytowanych, rozgadanych, podskakujących. Z głośników rozbrzmiewały komunikaty różnej treści, a to kto jest gościem, ilu nas jest, że jest Wojsk Polskie i masa innych szczegółów, które jeszcze bardziej podgrzewały atmosferę. Czas się szybko skracał do momentu kiedy masa, prawie trzech tysięcy uczestników ruszyła do biegu. Z góry to pewnie wyglądało tak jakby ktoś wysadził napierająca tamę, a "woda ludzi" z przodu jakby szybciej się rozlała, a tył już nieco wolniej, bo dopiero się zaczyna poruszać. Ja też w tym tłumie już truptałem i okazało się, że ja musiałem z trudem wymijać zawodników żeby dopiero po jakimś czasie swobodnie móc biec. Trasa od początku była trudna. Pierwsze ok. 9km to ciągły podbieg, dodatkowo w mrozie i wietrze - na szczęście świeciło słońce dając nadzieje, że nie będzie źle. Okazało się, że faktycznie jakoś za bardzo podbieg mnie nie zmęczył i pomyślałem, że chyba się uda dobiec bez wstydu hehe. Obserwując jednak innych widać było, że długi podbieg wyssał z wielu prawie całą energię. Wyczerpani biegacze siłą charakteru ciągnęli dalej wierząc, że małe kryzysy trzeba umieć znieść, że to normalne i do pokonania. Należy wspomnieć, że miło było spotkać na trasie wytrwałych kibiców. Kibiców, którzy stali w tej pogodzie pokrzykując radośnie i klaszcząc skostniałymi rękoma. Biegnąc to nawet trochę było mi ich żal. Pomyślałem-oni nas podziwiali, a my ich. Masa wolontariuszy dbała na trasie o prawidłowe jej zabezpieczenie. W wyznaczonych punktach na trasie były podawane napoje w formie jak to ktoś powiedział "lodowego sorbetu", bo chyba nie powiedziałem, że temperatura była ujemna -8 stopni. Oczywiście odczuwalna temperatura musiała być dużo niższa bo wiatr wcale nie ustawał, a nawet pojawił się większy jakby w zastępstwie kończącego się powoli podbiegu. Biegnąc tak poddałem się swoim rozmyślaniom. Patrzyłem na otocznie Sobótki, zieleń, ukształtowanie terenu. Momentami czułem się jak w jakiś większych górach. Wewnętrzne odczucie utrwaliło mi obraz fantastycznej krainy, którą w przyszłości musze jeszcze raz odwiedzić. Tymczasem przewyższenie zostało zdobyte i nastąpił gwałtowny zbieg. Spadek terenu był na tyle spory, ze trzeba było kontrolować nogi, żeby za szybko nie uciekły, a drugiej strony warto wykorzystać takie darmowe pchanie bo nie wiadomo ile potrwa. Na późniejszym odcinku troszkę się wyłagodziło ale ogólnie było już z górki. Można powiedzieć, że jak ktoś przeżył podbieg to reszta trasy była nagrodą za trud tego wdrapywania się. Na otwartych przestrzeniach jedynie dokuczliwy był silny wiatr, który potęgował odczucie zimy, a w myślach rozbudzał nienawiść do zimy i tęsknotę za wiosną. W oddali już słychać megafony i hałas kibiców. To na pewno już meta. Uff wreszcie. To jeszcze na koniec włączę moje turbodoładowanie, które zawsze fajnie mnie rozpędza na koniec. Dzięki temu wyprzedzałem pod koniec kolejnych zawodników, którzy niedawno mnie nawet mijali, ale tym razem to im zabrakło paliwa. Wbiegam na metę. Ogromna ilość kibiców. Kolejno odczytywano wbiegających na metę i w końcu ja też przekroczyłem ta końcowa linie! W środku samego siebie wybuchła radość, że się udało, że było fajnie i wesoło!!! Od razu jak zawsze po zakończeniu otrzymałem medal wręczony przez miłe, uśmiechnięte wolontariuszki. Organizatorzy zapewnili ciepłą herbatkę, bardzo dobry posiłek i wodę. Czas na chwile odpoczynku, ogarniecie samego siebie żeby moc uczestniczyć w dalszych chwilach imprezy sportowej. Wróciłem do mojej bazy samochodowej gdzie sprawdziły się zabrane ręczniki i cała reszta zabranych klamotów. Przebrałem się w "cywilne ciuchy" i z powrotem na metę do sali gimnastycznej biura zawodów gdzie znajdowali się wszyscy w oczekiwaniu na inaugurację. Ja rozglądałem się za znajomymi i już myślałem że to chyba nie możliwe żeby kogoś w tych tłumach spotkać i w tym momencie moje oczy jakby zarejestrowały w oddali jakiś znajomy wąsik. Patrzę dokładnie, a to pan Ryszard i Mirek. Kamień z serca - będzie z kim porozmawiać i wymienić się wrażeniami. Wręczaniu nagród i inauguracji nie było końca. Wiele kategorii rozciągnęło jeszcze imprezę w czasie. Wrażenia z tego dnia, z tego półmaratonu, z Sobótki bardzo, bardzo pozytywne. Gratuluje wszystkim uczestnikom Nysa Biega ukończonego startu oraz wyników. Wyniki:

OPAŁKA Paweł M35/45 M /207 -01:30:34

WIĘCKIEWICZ Mirosław M35/54 M /230 -01:31:17

Michał jest kolekcjonerem biegowym Półmaratonu Ślężańskiego.

OTROCKI Michał M35/98 M /433 -01:36:55

TASAREK Ryszard M60/8 M /817 -01:44:13

DROŹDZIK Magdalena K30/16 K /49 -01:44:36

DROŹDZIK Paweł M35/180 M /848 -01:44:37 Paweł Opałka

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

6 Półmaraton Ślężański - Sobótka 23.03.2013.

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega