Bieg Filipidesa - Pasłęk 2013

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Środa   23 Maj 2018   11:02:48

 START Aktualności 2013 Bieg Filipidesa - Pasłęk 2013

Bieg Filipidesa - Pasłęk 2013

 Autor: Michał Złotowski Wtorek,  11 Czerwiec 2013,  18:36 Odsłon: 3347 Drukuj 
Bieg Filipidesa - Pasłęk 2013

Mamy dzisiaj 8 czerwca 2013 roku. Mama mi tak powiedziała to jej wierzę. Jestem razem z rodzicami na krótkich wakacjach u dziadków. Ale tu fajnie! Dużo jeziorek, łódeczek, rybek i innych takich tam ptaszków. Rodzice zabierają mnie do miejsc, gdzie spędzali swoje dzieciństwo. Fajnie odwiedzić te strony. Ale najfajniej, że mam tutaj moich dziadków, którzy wbrew moim rodzicom rozpieszczają mnie dowoli. No takie wakacje to ja rozumiem;-)

Dobra ale tatuś nakazał mi napisać relację z dzisiejszego biegu, zatem może postaram się skupić na tym zadaniu. Tata nie jest w stanie dzisiaj pisać ale o przyczynach może napiszę później;) Zatem tak jak zaplanowali rodzice i w zgodzie z decyzją babuni i moją, udaliśmy się 70 km na północ od Iławy. Piękną drogą wśród lasów dojechaliśmy do Pasłęka. To mała miejscowość w pobliżu Elbląga. Przyjechaliśmy na dwie godzinki przed startem biegu głównego na 10km. Rodzice odebrali pakiety startowe. Tata powiedział, że skromne ale zawierają zniżkę w sklepie sportowym, informator, wodę, chip i inne reklamy również się w nim znalazły. Mieliśmy sporo czasu więc trochę zwiedziliśmy okolice. Wszędzie było czuć atmosferę tego święta biegowego. Podpatrywałem jak biegają dzieci w Biegu Skrzata i w innych konkurencjach. Mama powiedziała, że jak będę chciał to będę brał udział w takiej imprezie. Ach jak wspaniale! Teraz chyba bym pomylił start z metą ale trochę podrosnę i zacznę zasuwać na zawodach. No chyba, że mi się odwidzi ;-) W pewnym momencie mama powiedziała, że idzie się przebrać. Tata wziął torbę i poszli gdzieś w stronę biura zawodów, gdzie wcześniej odebrali swoje pakiety startowe. Zostałem z babcią.

Nie zdążyłem zjeść dwóch biszkoptów jak rodzice wrócili w swoich kolorowych ubrankach do biegania. Mamusia z dumą założyła koszulkę Nysa Biega. Oj jak ja bym chciał mieć taką koszulkę. Kiedyś próbowałem ją przymierzyć ale rozmiar jeszcze trochę nie dla mnie.

Rodzice poszli się rozgrzewać. W sumie nie wiem co tam się działo, bo straciłem ich z oczu, a wiele o tej rozgrzewce mi nie opowiadali. Widzę, że na starcie ustawia się coraz więcej Pań i Panów w kolorowych ubrankach. Od razu pomyślałem, że bankowo są tu z takiego samego powodu co moi rodzice. Sporo tych ludzi. Naliczyłem prawie 400. Nie wiem jak to zrobiłem, ponieważ nie umiem jeszcze liczyć nawet do dwóch. Ale tata mi kiedyś powiedział, że bieganie bardzo rozwija;) Po krótkiej chwili widzę jak tata i mama ustawiają się na starcie. Pojawił się również Pan Burmistrz Pasłęka z pistoletem. Ale się ucieszyłem! Pomyślałem, że zrobi "bam, bam, bam" wszyscy się pochowają i będzie świetna zabawa. Ale on skierował pistolet ku niebu, wszyscy odliczyli od 3 do "start" i zrobiło się wielkie "baaaam". Jednak zamiast pochować się to ludzie zaczęli biec w jednym kierunku. No widać oni tak widzą tę zabawę.

Z nieba cały czas lał się słoneczny żar. Jest coraz cieplej. Babcia powiedziała mi, że rodzice będą przebiegać 5 razy koło mnie to będę ich widział i mogę im pomachać. I faktycznie tak się stało. Na pierwszej pętli tata przypominał jeszcze tego tatę sprzed startu. Mama również przypominała siebie. Jednak kolejne pętle robiły z moim tatą dziwne rzeczy. Natomiast mama w klubowych barwach wyglądała całkiem nieźle, uśmiechała się i twardo biegła do mety. Co chwila słyszę sygnały karetek pogotowia. Okazało się, że biegacze nie wytrzymywali tej temperatury i wielu musiało trafić do szpitala. Ktoś krzyknął, że zabrakło wody na punkcie nawadniającym! Od tego momentu tatuś już zupełnie nie przypominał mojego tatusia ;-) Twarz miał jakąś niewyraźną i jak powiedział po biegu "gdyby to był bieg na 1050 m to by chyba nie ukończył". Bieg toczył się własnym gorącym rytmem, atmosfera była wspaniała. Krzyczałem razem z innymi dziećmi. Chyba mnie nie rozumiały ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Biegacze biegali, a ja im dopingowałem, a przede wszystkim moim rodzicom. Jak mój tatuś kończył bieg to pan przez mikrofon powiedział "co za wspaniały finisz zawodnika z Nysy" i faktycznie na ostatniej prostej tato wrzucił swój dopalacz i jakoś udało mu się wyprzedzić paru zawodników. Jednak okazało się, że tata był całkowicie pozbawiony formy, dostał lekkiego udaru słonecznego i telepało go przez resztę tego pięknego dnia. Mama również wbiegła na metę bardzo zmęczona. Zresztą jak każdy komu dzisiaj udało się ukończyć bieg. Ale bardzo szczęśliwa i zadowolona. Tata ledwo żywy jeszcze pomagał innemu mniej żywemu zawodnikowi, który jak się okazało dostał silnego udaru słonecznego i przyjechało po niego "ijo, ijo" i zabrało do szpitala. Niestety wówczas nie było na miejscu służby medycznej, gdyż wyjechała pomagać jeszcze innemu zawodnikowi na trasę. Po krótkiej chwili byliśmy już w komplecie. Tata bardzo gratulował mamie, która pierwszy raz wystąpiła w barwach Nysa Biega i ukończyła bieg w tych tropikalnych warunkach. Rodzice powiedzieli, że organizacja miała parę niedociągnięć, a największą z nich była niewystarczająca ilość wody na punkcie. Trasa była płaska i szybka. Wprost stworzona to "życiówek". Atmosfera dopingu była wzorowa. Po biegu rodzice dostali grochóweczkę. Tata nie mógł niestety jeść. Mówił, że ma jakąś "rewolucje" czy coś w tym rodzaju:). Umyci i przebrani rodzice przyszli do nas na rozdanie nagród. Wymieniłem parę uśmiechów z trenerem Gajdusem, który przyjechał ze swoimi podopiecznymi. Tata od razu mówił, że będzie to pierwsze i drugie miejsce. Ale nie spodziewał się, że zrobią to w takich czasach. Arkadiusz Gardzielewski wykręcił nowy rekord trasy 29:48 sek. Dodatkowo w takich tropikalnych warunkach było to naprawdę imponujące. Treningi w Kenii widać robią swoje:).

No dobrze to jeszcze podam czasy rodziców:

- Mama przybiegła z czasem 58:60sek, zajęła 314 msc open, 46 wśród kobiet i 16 w kategorii

- Tata ukończył bieg z czasem 42:51sek, zajął 59 msc open, 56 licząc osobników swojej płci i 10 wg wieku.

Ja nie znam jeszcze zbyt wielu literek i troszeczkę pomagali mi rodzice w tym sprawozdaniu ale obiecuje systematycznie się uczyć i którąś z kolei relację napisać samodzielnie. Jeszcze na koniec chciałem zapytać Pana Tomka czy mogę zapisać się do Nysa Biega. Rodzice mówią mi jakie to jest fajne ;) tylko gdzie dostać takie małe koszuleczki ;)

"Jaś"

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

Bieg Filipidesa - Pasłęk 2013

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega