Pierwsze Ultra żółtodzioba - EcoTrail Oslo 2015

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Środa   24 Październik 2018   05:43:22

 START Aktualności 2015 Pierwsze Ultra żółtodzioba - EcoTrail Oslo 2015

Pierwsze Ultra żółtodzioba - EcoTrail Oslo 2015

 Autor: Grzegorz Pałetko Wtorek,  26 Maj 2015,  10:05 Odsłon: 1591 Drukuj 
Pierwsze Ultra żółtodzioba - EcoTrail Oslo 2015

Wszystko zaczęło się w lutym, kiedy to przeglądając kalendarz biegów, moim oczom ukazał się bajeczny dystans 80-ciu kilometrów o sumie przewyższeń +1900m, po raz pierwszy organizowany w Oslo w ramach cyklu EcoTrail, w którym można było przebiec 3 różne dystanse: 18, 45 i 80km. Z niemałym podekscytowaniem zarejestrowałem się i czekałem z niecierpliwością na moment, w którym stanę na starcie mojego ULTRAdebiutu.

W dniu biegu nie obyło się bez przedbiegowej nerwówki. Zjadłem śniadanie po czym wyruszyłem z numerem 245 na klacie. Start niestety został przeniesiony o ok 1,5km ze względu na niemożność zabezpieczenia trasy na pierwszym kilometrze biegu. Na starcie spotkałem Darka Strychalskiego wraz z kumplem Grześkiem i po krótkiej pogawędce przeszliśmy na linię startu. Bieg rozpoczął się o godzinie 10.00, a na pokonanie dystansu mieliśmy 15h.

Trasa biegu wiodła dookoła Oslo, rozpoczynając się w centrum, a kończąc się przy Operze w Oslo, gdzie wstępnie miał odbyć się też start.

0-10km Trasa przyjemna wzdłuż głównej rzeki Oslo i wokół jeziora Maridalsvannet prowadzona chodnikami i szerokimi ubitymi drogami. Na tym odcinku spotkałem też Darka, z którym trzymałem się do 15km

10-20km Stanowiły przeprawę przez strome podejście, moczary i techniczny zbieg.

20-30km z początku piękna, szeroka i ubita ścieżka ustąpiła miejsca leśnej, pokrytej wystającymi kamieniami i korzeniami dróżce. Na tym odcinku wyciąłem też soczystego orła, na szczęście skończyło się tylko na uświnionej ręce.

30-40km Strome podejścia pod Holmenkollen, gdzie tuż przy skoczni narciarskiej znajdował się drugi punkt odżywczy (35km), na którym uzupełniłem płyny. Następne 5km to nudne lawirowanie między domami, raz po chodniku, a raz po leśnej ścieżce.

40-50km Fantastyczny fragment trasy gdzie asfalt ustąpił miejsca błotu, kamieniom i niesamowitym widokom. Ten odcinek, to również super długi zbieg, na którym trochę nadgoniłem. Niestety, nic co dobre nie trwa wiecznie więc nagle zrobiło się płasko. Sunąłem więc przed siebie między stajniami i oborami, delektując się bólem, który powoli przenikał do mojej świadomości.

50-60km Najpierw ok. 3 kilometrowe podejście(troszkę odetchnąłem), za którym czaiła się kolejna przeprawa przez zalane wrzosowisko, z tą różnicą, że tym razem nie dało się w żaden sposób ominąć wody. Z mokrymi butami leciałem dalej, chłodząc swe stopy bagienną wodą. Dalsza część odcinka, to nic innego jak lawirowanie między drzewami, wypatrując wstążek wyznaczających trasę, która na tym odcinku była dość słabo oznaczona. Z tego też powodu zdarzyło mi się zgubić drogę, na szczęście udało mi się wypatrzeć mknącego wśród drzew potomka wikingów i szybko wróciłem na trasę biegu.

60-70km Po uzupełnieniu płynów w punkcie (60km). Poleciałem dalej, trasa która na profilu wyglądała jak dziecinna igraszka okazała się wąską ścieżką wzdłuż urwiska. Odcinek ten był bardzo przyjemny i motywujący ze względu na to że wyprzedziłem na nim ok. 10 innych biegaczy. Tutaj zaczynała swój bieg moja luba, startująca na dystansie 18km.

Od 70km trasa biegła już po płaskich chodnikach bez żadnych podbiegów, za to w pięknej scenerii wzdłuż morza. Po w biegnięciu na promenadę, gdzie trzeba było uskuteczniać slalom między tabunami spacerujących ludzi. Wiedziony zapachem zwycięstwa ducha nad ciałem, szybko minąłem zamek i potuptałem wprost na metę.

Na przedostatnim zakręcie jeden z wolontariuszy krzyknął tylko że zostało 600m, podziękowałem mu z bananem na ryju za tę informację, po czym pognałem na spotkanie z kibicami. A na mecie czekały na mnie Agnieszka, przyszła teściowa i kumpela, które trzymały potężną flagę Polski. Jak usłyszałem taki doping, cały ból i zmęczenie odeszło ustępując miejsca radości.

Mój pierwszy Ultramaraton na 78,8km ukończyłem w czasie 8:52:12 jako 78 w ogólnej klasyfikacji i 70 wśród mężczyzn. Agnieszka z czasem 2:01:50 ukończyła bieg jako 212 w biegu na 18km.

Niestety nie obeszło się bez błędów żółtodzioba na takim dystansie, a mianowicie:

Mogłem wcześniej przetestować wodę kokosową na dłuższym wybieganiu, bo po czasie stała się tak słodka że marzyłem o zwykłej wodzie. Na 35km dolałem wody i była dość znośna.

Nie zabrałem zwykłej wody.

Zjadłem 1 żela w dwóch porcjach (Carbosnack ten spory) i jednego banana, ale miałem wrażenie, że jak bym zjadł więcej to bym zwymiotował

Ubrałem buty na płaskiej podeszwie z za dużą amortyzacją(ale innych nie miałem;()

Miejscami trochę za wysokie tempo

Co do organizacji biegu to:

Dość dobrze oznaczona trasa poza jednym odcinkiem, wolontariusze na każdym skrzyżowaniu. Plus oznaczenie co kilometr ile do mety i następnego punktu .

Punkty żywieniowe bardzo dobrze zaopatrzone: cola, izotoniki, redbull, woda, owoce, a nawet jedzenie z grilla tj. hamburgery, parówki.

Po ukończeniu biegu, medal, koszulka i bluza techniczna (wyłącznie dla startujących na 80km)

Po zakończeniu biegu można było jeść i pić do woli :-)

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
 Odsłon galerii: 9293 Obrazów: 17

KOMENTARZE

 tomkolo77
 26-05-2015 (10:30)
Duże gratulacje dla Ciebie Grzegorz i oczywiście dla Agnieszki.
Dzięki za relację, jak czytałem, to nie wiem skąd ale pewne miejsca chyba znam :))). Super bieg i wymarzona trasa. Gratuluję i pozdrawiam.
 edu
 26-05-2015 (13:56)
Pięknie poczytać o imprezach z marzeń. Gratulacje dla Was!
 Marecki
 27-05-2015 (21:10)
BRAWO BRACHU! WIELKIE GRATULACJE DLA Agnieszki!

DODAJ KOMENTARZ

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

Pierwsze Ultra żółtodzioba - EcoTrail Oslo 2015

Copyright © 01-01-2009 Nysa Biega