V BIEG CZĘSTOCHOWSKI 2013

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Sobota   16 Grudzień 2017   23:35:45

 START Aktualności 2013 V BIEG CZĘSTOCHOWSKI 2013

V BIEG CZĘSTOCHOWSKI 2013

 Autor: Michał Złotowski Sobota,  13 Kwiecień 2013,  14:00 Odsłon: 2714 Drukuj 
V BIEG CZĘSTOCHOWSKI 2013

... , ... drugie okrążenie biegnę zdecydowanie szybciej, tętno 85%max, oddech głęboki równy, czuje się świetnie. Jeszcze nigdy nie biegło mi się tak lekko. Wyprzedam rekordzistę trasy. Wszystko idzie jak nigdy. Ostatnia prosta. Tempo 2:50 min/km, oddech się pogłębia. Nic mnie nie boli. Jaki to jest bieg! Czuje się lekki jak piórko. Wyprzedzam pierwszego z kenijczyków. Jeszcze ostatnie metry. Tłum wiwatuje. Ostatnie 200 m do mety. Tętno rośnie ale czuje, że wytrzymam. Już tylko 100 metrów. Biegnę coraz szybciej. 50 metrów. Oglądam się za siebie. Kenijczyk został daleko w tyle. Już mi nie zagrozi. 50 metrów do końca. Zwycięstwo o krok. 40, 30, 20 metrów do mety. Kibice mnie wspaniale dopingują. Będzie rekord trasy!!! 10, 5 metrów.... wbiegggg, egggg, geeee, beee. Wibiegam na linieeee eeee. Co się dzieje!? Beeee. Geee. Tattta. Mammmma, ammma. Co u licha!? Gdzie jest szarfa, gdzie kibice ... ? beee. Och no tak jest godzina 5.30 rano. A ten wspaniały sen jak zwykle został przerwany przez mojego synka ;-)

POBUDKA

Do pasa uwieszony Jaś "pomaga" mi zrobić węglowodanowe śniadanko. Ciuchy, batony i inne rzeczy przygotowałem już sobie poprzedniego wieczora. Nie wiem co nam jeszcze wiosna zafunduje także biorę wszystkiego trochę za dużo. Dwie pary butów, szorty, spodenki ¾, długie. Wszystko przygotowane. Niczego nie może zabraknąć

Jadę na swój pierwszy bieg z Nysa Biega. 9.45 melduje się w umówionym miejscu, zaraz po mnie pojawia się Emilka i Pan Ryś. Po paru minutach pojawia się w swoim, a na ten dzień także naszym runmobilu Trener DobroKOŁOdziej wraz z Arturem z Głuchołaz. Z Sandrą spotkaliśmy się w Częstochowie.

RUSZAMY

Gadki, gadania, pogadania. A to buty takie, a spodenki takie, a w tym roku to biegnę tu i tu ... A w zeszłym roku to było tak ... Planuje czas taki, a ja nie planuje czasu ... itd. itd.

Czyli zwykłe biegaczy rozmowy w drodze na zawody ;-) Ja dopiero co poznaje zawodników z Nysa Biega, a już czuje że mamy sobie duuużo do powiedzenia i odbieramy na podobnych falach. Lody skruszyły się bardzo szybko i cała trasa przebiegła w bardzo miłej atmosferze. Wszyscy oprócz Artura i mnie startowali już w poprzednich edycjach częstochowskiego biegu. Bez problemu docieramy na miejsce i o dziwo znajdujemy wolne miejsce parkingowe. W tym miejscu należą się szczególne podziękowania Koledze Grzesiowi, który walczył o to miejsce jak lew ;-) nie było łatwo ale udało się zaparkować blisko biura zawodów. Ok.! Lecimy się zweryfikować, szatnia i rozgrzewka. Do biegu mamy ponad godzinę. Podczas weryfikacji popełniłem dość znaczący błąd, a mianowicie nie poprosiłem o posiłek vege, co zwykle robię na masowych imprezach. Opisu dlaczego to był błąd to może oszczędzę. Dodam tylko, że moje odżywianie złożone jest głównie z jedzenia dla królików i gryzoni. A posiłek ten nastręczył moim (i nie tylko moim) nozdrzom i żołądkowi nieco kłopotów. Ale nie zajmujmy się tym małym mankamentem. Obserwuje organizację zawodów. Wszystko przebiega w najlepszym porządku. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik i naprawdę nie można się do czegokolwiek doczepić. Bo i po co ;-)

ROZGRZEWKA

Ruszyliśmy na deptak gdzie każdy przystąpił do swojej rozgrzewki. Zrobiłem trochę marszu, truchtu, nieco przebieżek. Czas startu zbliżał się nieuchronnie. A wraz z nim coraz więcej czarnych deszczowych chmur. Zaczęło padać :-(

START

Każdy na starcie ustawił się wg swoich planów. Było bardzo tłoczno. Padało coraz mocniej. Jeszcze przemówienie otwierające imprezę. Atmosfera mimo padającego deszczu jest bardzo pogodna i gorąca ;-) Odczuwam znaczny tłok wokół siebie ale wszystko w granicach moich wytrzymałości psychicznych ;-)

Wszyscy już chyba gotowi. Jeszcze tylko odliczanie i ... START

Maszyna ruszyła. Zaczynam w dość wolnym tempie. Jednak jakoś próbuje wydostać się z tłumu. Pierwszy podbieg był dość długi i wymagający. Zegarek podaje mi, że biegnę w założonym tempie i jest ok. Było troszeczkę przepychanek. Ale w takim tłumie chyba jest to nieuniknione. Wszystko przebiega jak należy. Biegniemy dalej. Około 3-4 km czuje, że ktoś kto powiedział mi, że jest to trudna dycha wcale się nie pomylił. Popełniłem taktyczny błąd. Biegnę tutaj pierwszy raz. Zamiast "przetestować" trasę na pierwszym okrążeniu zacząłem o te 10sek/min za szybko. Mogłem spodziewać się, że na trasie jest tyle podbiegów. Przecież w Częstochowie jestem już nie pierwszy raz i ukształtowanie terenu powinno mi być znane. Ale wiadomo, że gorąca atmosfera zawodów trochę zawsze utrudnia trzeźwą percepcję ;-) Jednak spokojnie biegnę dalej. Jechałem z założeniem czasu 40-40.5 min. Podczas biegu czuje, że zgubiła mnie taktyka. Lub jej brak ;-) i będzie mi ciężko wybiegać to założenie. Ja lubię biegać w terenie, podbieg wręcz bardzo lubię ;-) ale jak się na nie nastawie. Tu miałem z założenia odbyć przyjemny bieg po równym asfalcie, a rzeczywistość okazała się zgoła inna. Jednak traktuje to jako bardzo pozytywne doświadczenie. Dopiero zbieram zawodniczą praktykę, także jeszcze długa droga przede mną. Atmosfera biegu jest bardzo fajna. Drugie okrążenie rozciągnęło stawkę i już chyba nikt sobie nie wadził. Deszcz przestał padać i wyszło przyjemne słońce. Temperatura była odpowiednia. Warunki idealne do biegu. Patrzę na zegarek. Dobra utrzymuje jako takie tempo i tętno, do końca pozostaje jakieś 2,5 km. Zatem wypada trochę podkręcić maszynę ;-) Lekki zbieg dodatkowo mi to ułatwił. Zaczynam nieco wyprzedać tych którzy mnie minęli na wcześniejszych kilometrach. Wbiegam na ostatni km w tempie 3:20/min i trzymam do końca. Ostatnia prosta. Udaje mi się jeszcze wyprzedzić paru zawodników. I ostatecznie kończę bieg. Pompa pracuje bardzo mocno. Muszę złapać spokojny oddech. I już znajduje się przy mnie Pani z pięknym tłoczonym medalem. Każdy z zawodników dostał pamiątkę w tej postaci. Jest to dodatkowy plus dla organizatorów biegu i wspaniałe upamiętnienie trudów biegu. Jak dla mnie niespodziewanych ;-)

Za chwile dobiega Pan Ryszard, obserwujemy jak wbiega na metę Sandra, za chwile spotykamy się z Tomkiem i Arturem, wbiega na metę Emilka. Po kąpieli jesteśmy wszyscy umówieni na posiłku. Ten element pozwoliłem sobie już nieco opisać wcześniej. Zatem teraz zupełnie to pominę. Zakończenie biegu, losowania, pytania. Razem z Arturem i Emilką poszliśmy jeszcze do Klasztoru. I co ... i tyle ;-) pora na nas.

POWRÓT DO DOMU

Zbieramy się i ruszamy w drogę powrotną do domu. Jeszcze mała kawka po drodze i naprędce wracamy do naszych rodzin. Podczas trasy mamy dużo czasu, by kontynuować rozpoczęte i wydaje się niekończące się rozmowy. O czym? Taki nietypowy jak na okoliczność temat: biegaaaanie ;-). No jeszcze pakiet startowy od organizatora. Co my tu mamy. Rabaty, zniżki, promocje, reklamy, gazeta i najlepsze tartrazyna, czerwień Allura AC, pąs 4R, dwutlenek tytanu (to mi się najbardziej podoba), trójglicerydy średniołańcuchowe, sorbitol ;-) i inne pierdoły jak kwas omega3, kolagen i glukozamina i wiele, wiele innych substancji zamkniętych w jedną kapsułkę ;-) pomocną przy cięższych treningach i regenerująca nasze zbolałe stawy.

Artur: "ej a uważacie, że ja mogę to jeść?"

Wszyscy: "prosta sprawa, jasne"

Artur: "ale to są tabletki, a ja nie jestem chory. Tabletki są dla ludzi chorych" ;-)

Już wjeżdżamy na Górkę Hanuszowską. W oddali piękny widok na Nasze Góry. Uwielbiam wracać o zachodzie słońca, jak dobra widoczność pozwala rozkoszować się tym widokiem.

Na punkcie meldunkowym odmeldowujemy się około godziny 20stej. Podziękowania za wspólny wyjazd i całe zawody, krótkie pożegnanie i każdy udaje się do swoich domów.

Jestem bardzo zadowolony, że wziąłem udział w 5 Biegu Częstochowskim. Bieg był bardzo dobrze zorganizowany. Wszystko było na medal. A ten medal każdy z nas dostał. Z tego startu wynoszę kolejne wartościowe doświadczenie. Wiem, już że planując następny start bardziej wnikliwie poczytam o przebiegu trasy, by nastawić się siłowo i mentalnie na chociażby podbiegi, które w Częstochowie ewidentnie pobiegłem początkowo za mocno.

Ale najbardziej jestem szczęśliwy ponieważ odbyłem swój pierwszy bieg w szeregach Nysa Biega. W związku z tym faktem będę to wydarzenie pamiętał do końca życia. Klub zrzesza wspaniałych biegaczy, a ja zrobię wszystko by godnie reprezentować jego barwy.


Wyniki:

Emilia Dudek: czas netto: 55:55 (kobiety open: 67msc, swoja kategoria wiekowa: 14msc)

Sandra Budzeń: czas netto: 49:05 (kobiety open: 28 msc, swoja kategoria wiekowa: 10msc)

Ryszard Tasarek: czas netto 44:57 (open: 281 msc, swoja kategoria wiekowa: 7 msc, budowlańcy: 20 msc)

Tomasz Kołodziej: czas netto 47:17 (open: 403 msc, swoja kategoria wiekowa: 126

Artur Kuniej: czas netto 46:22 (open: 361 msc, swoja kategoria wiekowa: 73 msc)

Michał Złotowski: czas netto 41:10 (open 139 msc, swoja kategoria wiekowa 37 msc)

Złoty

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

V BIEG CZĘSTOCHOWSKI 2013

Copyright © 01-01-2009 Hinosz!