XI Międzynarodowy Bieg Skawiński

Jeśli chcesz biegać,
przebiegnij kilometr...
Jeśli chcesz zmienić
swoje życie,
przebiegnij maraton.

Emil Zatopek

Nysa

Sobota   16 Grudzień 2017   23:34:23

 START Aktualności 2013 XI Międzynarodowy Bieg Skawiński

XI Międzynarodowy Bieg Skawiński

 Autor: Maciej Ciecieląg Poniedziałek,  13 Maj 2013,  18:45 Odsłon: 2810 Drukuj 
XI Międzynarodowy Bieg Skawiński

11 maja w miejscowości Skawina usytuowanej kilkanaście km od Krakowa odbyła się 11 edycja Międzynarodowego Biegu Skawińskiego. Bieg na dystansie 10 km ukończyło 930 zawodników. Najszybsi w tym roku to Ndiwa Allan Masai z Kenii z czasem 29,54 drugi również zawodnik z Kenii Komen Joel Kosgei 30,15, na trzecim miejscu reprezentant Polski Artur Kern z Hrubieszowa 30,46. Imprezę biegową rozpoczęli najmłodsi zawodnicy dzielnie walcząc o dobiegnięcie do mety . O 14:30 na trasie 9 km rywalizowali ze sobą rolkarze, a o 15:30 (żeby dać szanse uczestnictwa "IRON-rolkarzom" - a byli tacy którzy zaliczyli i bieg i wyścig rolkarski) ruszył bieg uliczny na 10 km.

Do Skawiny przyjechałem na 3 godziny przed startem , żeby na spokojnie zaznajomić się z bazą biegu. Te 3 godziny w zupełności wystarczyły na zwiedzanie, bo jak się okazało sporo czasu spędziłem na szukaniu pryszniców ( które otwarte były dopiero 15 minut przed rozpoczęciem biegu na 10 km) Biuro zawodów znajdowało się zaraz koło mety w dużym namiocie, w którym również były szatnie jak i depozyt ( w odległości około 400 m od linii startu). Między linią startu a biurem zawodów był zadbany park ze stawem w którym zbierało się coraz to więcej biegaczy.

Pogoda dopisała - było pochmurnie, około 18 stopni . Trasa biegu to podwójna odległość między miejscowościami Skawina i Radziszów z nawrotem w Radziszowie. Przed biegiem rozmawiając z biegaczami spotkałem się z wieloma opiniami. Dla jednych trasa była pagórkowata a dla innych płaska . Dla mnie to wyglądało tak: pierwsze 5 km minimalne wzniesienia z przewagą z górki, a powrót odwrotnie. Z taką różnicą że ostatnie 500 m do linii mety przebiegało się zacienionymi alejkami parku, co bardzo mi się spodobało.

Trochę mnie poniosło na rozgrzewce w tym parku i na linii startu byłem na 2 minuty przed wystrzałem. Chwilka wyciszenia , założenie przedstartowe - biec tak żeby tata znowu mi nie mówił że jestem słaby i miałem gorszy czas od pewnego Kenijczyka. Poczułem tą presje i zegarek nastawiłem na 3:15 tzn.. przemyślałem i jednak postanowiłem , że ruszę 4:16. Pierwszy km poniósł mnie tłum o 2 sekundy , drugi km czułem jak mnie nogi niosą na lekkim oddechu- wiedziałem ze tak lekko nie będzie do końca.. Na początku zbiegu na około 2,5 km zaczął się koszmar. Dorwała mnie kolka przez pierwszy km jeszcze znośna ,jednak przyhamowała mnie trochę na zbiegu. Na 4 km kolka zwariowała , nie wiedziała z której strony mi dowalić, raz z lewej raz z prawej. Pół ręki wsadzonej pod żebra nie pomogło , musiałem zwolnić do 4:30, przez głowę przeszła myśl żeby zrobić przerwę ale źle bym się z tym czuł, kontynuowałem , żeby tylko dobiec pokładając nadzieje że odpuści. Trochę odpuściła na 6,5 km , zacząłem nadrabiać ale pokazały się łagodne , tępe podbiegi, tempo 4:18. I tak do 9 km , gdzie koleżanka z pod żeber znowu ostrym kłuciem zaznaczyła swoją upierdliwość. Na szczęście na niedługą chwilę. Jakoś czułem się zajechany na tym ostatnim km , ale starałem się przyśpieszać i wyprzedziłem kilka osób ( tempo ost km 3:48). Na ostatnich metrach udało mi się dogonić biegacza, którego przez dłuższy czas widziałem około 120 metrów przed sobą, i wbiec razem z nim na metę. Zwykle udawało mi się prześcigać ludzi przed metą, tym razem się nie udało. Niestety kolka uniemożliwiła utrzymanie zaplanowanego tempa , nie prześcignąłem biegacza przed metą i nie pobiłem rekordu trasy ustanowionego przez Henryka Szosta ( 29 minut i 13 sekund) i nie zgarnąłem za to 600 złotych. Co tu więcej mówić -byłem nie przygotowany do takiego tempa i widocznie się opierdzielam na treningach.

Maciej Ciecieląg msc open 268 czas: 00:43:52 M20-67

Nysę reprezentował również zawodnik klubu AZS AGH Kraków Adam Olejnik który zajął 38 miejsce open a w kategorii M20-17 miejsce ze świetnym czasem 36 minut i 10 sekund.

Zdjęcie z czołówką na podium.. yy.. fotograf niestety uciął podium (podium do tojki ;P)

Po biegu odbyło się losowanie nagród gdzie można było wylosować między innymi dwa telewizory 40 cali , wartościowe monety, nagrody za pobicie rekordu trasy ( który nie został pobity) , tort , kupony, wycieczki, parasolki, i wiele wiele innych ciekawych rzeczy ;) niestety nic więcej poza bawełnianą koszulką, medalem, i słodyczami z pakiety startowego nie udało mi się przywieźć.

Bieg super zorganizowany , nie ma się do czego przyczepić. Przez cały czas trwania imprezy prezentowane były pokazy zawodników MMA , występ zespołu rockowego i wiele innych. Meta super zlokalizowana zarówno dla biegaczy jak i widowni. Zaraz za metą był plac po którego lewej stronie były miejsca siedzące na kibiców a po prawej scena.

Bieg Skawiński godny polecenia! Warto tu przyjeżdżać!

pozdrawiam,

Maciek

Mapa serwisuNewsletterKontaktFormularz kontaktowyPolityka prywatności

XI Międzynarodowy Bieg Skawiński

Copyright © 01-01-2009 Hinosz!